Najczęściej czytane

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epika. Pokaż wszystkie posty

A-R-T-Y-S-T-A

By : Unknown
Autor tekstu:  Bartosz Dubiak



Przeklęty ów dzień, gdy ujrzała i pokochała, i poślubiła — malarza. On — zapalony, namiętnie oddany pracy, surowy i już w swej sztuce mający — oblubienicę. Ona — młoda dziewczyna, niezmiernie rzadkiej urody — zarówno powabna, jak wesoła: nic, jeno — światło i uśmiech, i swawolność młodego jelonka. Kochała i wielbiła rzecz wszelaką. Nienawidziła jeno sztuki — swojej rywalki. Przerażała ją — paleta i pędzle, i inne dokuczliwe narzędzia, które ją pozbawiły widoku kochanka. A był to człowiek pełen zapału i zmysłowości, i tak zapodziany w marzeniach, że nie zauważył jak liche światło wpadające do wnętrza tej samotnej wieży stopniowo gasi zdrowie i ducha jego żony, która widomie nikła dla całego świata z wyjątkiem jego osoby. Ona wciąż się uśmiechała i wciąż, i wciąż – starała się dla niepoznaki dotrwać do wielkiego dla niego finiszu miłości. Żadnych skarg, żadnych zażaleń , z wielką żarliwością przyglądała się jak jej mąż (sławny malarz) nocami i dniami stara się przenieść na płótno tę, którą bardzo kocha, która z każdym dniem niszczeje i marnieje.

Kwadraturowe opowiadanie wakacyjne - cz. III (Cukier)

By : Unknown
Oczy Michała zrobiły się okrągłe ze zdziwienia, usta rozwarły się w niemym krzyku. Powoli ruszył w stronę okna, nie spuszczając wzroku z dziewczyny. Nagłym ruchem zacisnął drżące dłonie na parapecie. Ona tam stała, stała przy drzwiach z bardzo niepewną miną. Obok niej mężczyzna, którego twarz nie wyrażała nic, prócz obojętności. Znał go, widział już wcześniej, rozmawiał z nim. Jego usta się poruszały, mówił coś, ale Michał nie był w stanie usłyszeć ani słowa. Głuchy odgłos, jakby bębna, wypełniał mu całe ciało. W głowie nie mógł odnaleźć żadnej myśli, nic, tylko pustka. Stary skończył mówić, spojrzał na dziewczynę. Ta długo milczała, w końcu oderwała wzrok od chłopaka i krótko coś odpowiedziała. W tym momencie Michał zdał sobie sprawę, że ten irytujący dźwięk, to bicie jego własnego serca. Był pewien, że pozostała dwójka też go słyszy. Poczuł nagłe zawroty głowy. Brudna podłoga podskoczyła, tył głowy zapłonął żywym ogniem, perkusja serca umilkła. Zapadła ciemność.


*



- Pobudka, Lotniku.

Michał miał wrażenie, że wynurza się spod wody. Zaczerpnął powietrza głęboko do płuc, usłyszał już dużo wyraźniejszy żeński głos. Powoli otworzył oczy.

Kwadraturowe opowiadanie wakacyjne - cz.II (Nina)

By : Unknown
Michał był „innym” chłopcem. Byłem innym chłopcem.  Uważaj, to Michał, on jest jakiś dziwny – ostrzegały przede mną swoje koleżanki. Inny. Dziwny. Powinienem się tak nazywać. Tak mówią, taki jestem. Ale nie, nie! To oni wszyscy są inni, to oni wszyscy są dziwni. Nic nie rozumieją, nikt nie potrafi tego zrozumieć. Tylko ona…



Właśnie, gdzie on jest? Gdzie jest!? Ach, no tak…

Muszę go chować. Wszystko tutaj muszę chować. Siedzę przy tym marnym, obdrapanym stoliku i udaję, że rysuję. Gryzmolę. Z zagryzmolonych kartek robię samoloty. Piękne samoloty. One wtedy lecą, daleko. Chciałbym lecieć tak daleko jak one. Podchodzę do okna. Chciałbym, by mogły polecieć na wolność. A ja poleciałbym razem z nimi. Opieram się o parapet. Kaloryfer obciera moje uda. Mimo to przyciskam się do niego coraz bardziej, trzymając samolot, patrząc przez okno. Czuję na dłoni zimną powierzchnię grzejnika. Jeszcze go nie włączyli. Wsuwam za niego dłoń, delikatnie, prawie niewidocznie.

- Copyright © Kwadratura Koła - Date A Live - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -