„Język prostaka
powinien wiedzieć, do czego jest przeznaczony. Bóg dał go prostakowi bynajmniej
nie po to, aby nim obracał, lecz aby lizał buty swego pana, do którego
przynależy od wieków.” ~ Kiun, „Trudno być bogiem”
Nigdy nie ciągnęło mnie do gatunku science fiction. Zawsze
uważałem, że opowieścio robotach,
przepełnione opisami wymyślnych cudów techniki do mnie nie przemówią. I chyba
się nie pomyliłem. Na szczęście książka „Trudno być bogiem” braci Strugackich
otworzyła mi oczy na gatunek, który wyobrażałem sobie zupełnie inaczej.
Już od samego początku lektura jest niezwykle pasjonująca.
Trzeba jednak zauważyć, że to głównie dlatego, iż czytelnik od razu jest
rzucony na głęboką wodę. Autorzy celowo niezwykle szczątkowo opisują na
początku świat, który z każdą kolejną przeczytaną stroną staje się dla nas
bardziej klarowny. Kłopotliwe może być dla niektórych pierwsze kilkadziesiąt
stron książki (a więc prawie połowa), niezwykle ciężko jest zorientować się w
sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie.
Bandyci są kontynuacją Carthana. Tym razem jednak mamy do czynienia z nieco innym rodzajem opowieści. Można by rzec bardziej rozbudowanym, złożonym, lepiej dopracowanym. Jednak czy druga część przygód Roksa nadal trzyma klimat poprzedniczki? I tak, i nie.
Czy Wybraniec może być tylko jeden? Oczywiście, że ta...nie? Tym razem Roks pozyskuje nowych sojuszników, jak się okazuje, każdy z nich posiada specjalne zdolności, dzięki którym wyróżnia się spośród reszty. Cała historia rozpoczyna się w Krakowie, gdzie dochodzi do dziwnych zdarzeń. Siły z zaświatów zaczynają ingerować w sprawy ludzkości. Ktoś musi temu zapobiec. Domyślacie się kto?
Mała nowość na moim blogu, postanowiłem umieścić również kilka recenzji. Ta jest dość specyficzna, ponieważ ,,Carthan" został napisany przez mojego znajomego. Książka ta jest dostępna w całości za darmo, link podam na końcu tekstu.
Za
każdym razem, gdy włączałem najnowszego Action Maga z płyty CDA,
liczyłem na przeczytanie wartościowej, wciągającej opowieści. Moje
oczekiwania jak zwykle spełnił Marcin Ślęzak. Tym razem jego opowieść
„Carthan” wciągnęła mnie bez reszty.