Piękno jest względne. Artysta nie ma w sobie niczego
pięknego.
Sztuka polega na indywidualności. Sztuka polega na
przekazie.
Może być wałkowaniem wciąż tego samego. Może być powiewem
świeżości.
Sztuka powinna być ciągłym wypaczaniem własnego stylu.
Pisanie jest formą sztuki. Jest wieczną katorgą. Aktem
masochizmu. Jest pustym wpatrywaniem się w ścianę w oczekiwaniu na natchnienie,
które po wielokroć okazuje się nic niewartym kiczem. Ale to nie przeszkadza artyście, o nie. Wszak
artysta tylko poprzez sztukę może wyrazić artyzm swej duszy. Artyzm tak
modernistyczny, że aż kompletnie niezrozumiały dla odbiorców. O tak, spełniony
artysta jest artystą niezrozumiałym.
Ostatnio na Skype kilka osób miało straszny ból pupy o to,
że Kwadratura nie miała od bardzo dawna opublikowanego felietonu. Tym bardziej
mojego. I w sumie jest to prawda, jakoś tak wyszło, że ostatnio pojawiają się
tu w większości opowiadania. No to chyba czas nadrobić zaległości, no nie?
Szlajałem się w te wakacje po różnych forach i portalach
społecznościowych. Wiecie, siedzę sobie w Niemczech, to chociaż poczytam sobie
coś w rodzimym języku. Niestety, większość stron była niemalże całkowicie
zdominowana przez gimbusów. Nie było to w sumie dla mnie problemem – zawsze można
się było pośmiać z problemów ludzi, w których wieku sam kiedyś byłem. No, z
niektórych rzeczy lepiej byłoby chyba zapłakać niż się pośmiać, ale to już
trudno.